sobota, 29 września 2012

Samodzielna

Ostatnio przypatrywałam się Mai podczas zabawy i zastanawiałam się jak ten czas szybko leci. Jeszcze nie tak dawno, mam wrażenie, że wczoraj, nie mogłam wyjść bez niej z pokoju, oddalić się na metr, cały czas musiałam być w zasięgu rączek i wzroku Mai, ponieważ inaczej od razu reagowała płaczem. A teraz ? 
Dziś wyszłam na chwilę do kuchni po picie dla małej, przychodzę do pokoju gdzie jeszcze przed chwilą była, a tam zastaję tylko porzucone zabawki. Idę dalej do przedpokoju, widzę porozrzucane buty- znak,że Ona już tu była. Wchodzę do pokoju Kuby i jest. Oczywiście u brata, bo tam najwięcej zabawek. Bawi się w najlepsze i nawet nie przejmuje się, że jest sama w pokoju. I nagle kątem oka dostrzega mnie, rzuca wszystkie zabawki i pędzi najszybciej jak tylko umie na czworaka, by jak najszybciej być przy mnie, wdrapać się na moje nogi. Biorę ja na ręce, przytulam, dostaje mega słodkiego i mokrego buziaka po czym... Maja odpycha się rączkami ode mnie i pokazuje żebym postawiła ją na podłodze. I już jej nie ma...
Kiedy to moje młodsze dziecko stało się takie samodzielne? I jak to się stało, że już nie potrzebuje mnie tak bardzo, jak jeszcze miesiąc temu???

Znowu robisz mi zdjęcia?

Idę do ciebie, sama sobie zrobię...

No daj aparat. Przecież mówiłam, że sama zrobię!


I da się? Pewnie, że się da!

Zdjęcia zrobione. Teraz mogę pozałatwiać swoje sprawy...


I jeszcze z serii "Miłość siostrzano- braterska"...










wtorek, 25 września 2012

Antybiotyk

Kiedy byłam jeszcze w ciąży z Kubą, obiecałam sobie, że będę leczyć moje dziecko (bądź dzieci) bez antybiotyków, sposobami domowymi. I rzeczywiście z Kubą tak było. Dodać należy tylko fakt, że Kuba do roku czasu miał tylko raz katar.Później raz złapał jakiegoś rotawirusa, i dopiero jak zaczął chodzić do przedszkola zaczęły się 2-3 infekcje rocznie. I to by było na tyle z jego chorowaniem...
Z Mają niestety już nie jest tak łatwo. I jak na złość ostatnio Kuba też zaczął częściej przynosić jakieś zarazki do domu, między innymi też i ospę. O zwykłym katarze już nie wspomnę, bo ten mamy raz na miesiąc...
W przyszłym tygodniu idziemy z małą do poradni nefrologicznej na kontrolę po sierpniowym zapaleniu pęcherza. Przyjść mieliśmy z aktualnymi  badaniami moczu. W zeszłym tygodniu więc oddaliśmy do badania próbkę. Wyniki ogólne były ok. Dziś więc poszłam po wyniki posiewu będąc pewna, że i te muszą być w porządku. Niestety spotkała mnie niezbyt miła niespodzianka...Znów bakterie, te same :/ W małym stężeniu, ale są... Najlepsze jest to, że nic nie wskazuje na jakąkolwiek infekcję. Maja ma humor ja zwykle, apetyt niezły, w nocy śpi i temperatury też brak ?
Kolejny  raz widzę wiec, że to co sobie zaplanujemy ma się nijak do rzeczywistości. Antybiotyk bierzemy od dzisiaj znowu. I cóż zrobić...

piątek, 21 września 2012

Mania stania, szczepienia, temperatura

Wczoraj w końcu udało nam się zaszczepić Maję. Miała zaległe szczepienia od pół roku. Najpierw z powodu zmiany przychodni i problemów z przesłaniem karty szczepień (trwało to dwa miesiące!), później z powodu ospy po której trzeba było odczekać kolejne dwa miesiące. No i w końcu kiedy mieliśmy już udać się do przychodni, trafiło się jeszcze zapalenie układu moczowego i kolejna przerwa. Zaszczepić się udało, ale nie obyło się bez problemów... Maja jest szczepiona szczepionką skojarzoną płatną, której nie mogliśmy znaleźć w żadnej aptece. W końcu spytaliśmy się w którejś z kolei, co się z nią dzieje i usłyszeliśmy, że nie ma już jej od ponad pół roku i może będzie w październiku dostępna :o Koniec końcem zaszczepiliśmy ją szczepionkę innej firmy, podobno składniki są te same. Pani doktor powiedziała nam, że jest to zupełnie bezpieczne i często praktykowane, więc za jej namową zgodziliśmy. Efektem tego była nieprzespana noc. Maja już wieczorem miała stan podgorączkowy, co nigdy wcześniej się nie zdarzyło po szczepieniu, jęczała przez sen jakby coś ją bolało. A dziś od rana znów ma katar. Nie wiem czy jest to efekt szczepienia czy czysty przypadek, ale raczej stawiam na to pierwsze. Na szczęście katar nie przeszkadza jej broić, ponieważ dzisiaj zdążyła już wywalić kosz w kuchni (pusty)oraz dorwać się do laptopa i prawie zjeść modem. I wszystko to na stojąco...




Ostatnio często bawiliśmy się z Mają w akuku i teraz mała chowa się się pod wszystkie koce, narzuty, pieluszki i czeka aż ktoś zawoła "gdzie jest Maja?" po czym odsłania się z wielkim uśmiechem na twarzy. Ale tylko na moment, bo za chwilę znowu jej nie ma:D No i tańczy, kiedy tylko usłyszy jakąś muzykę. Śmiechu z nią jest co nie miara :)

środa, 19 września 2012

Chwalimy się!

Ząbkami oczywiście!





A oto nowy nabytek i ostatnio ulubiona zabawka Mai (nasza nie koniecznie ponieważ gra 7 melodyjek i ogólnie po 10 min mamy ochotę wynieść ją do piwnicy)



Maja od niedawna pokazuje gdzie jej pluszaki mają oczy, a dziś pokazywała również gdzie oczy ma piesek i kotek w książeczce.  Książki w ogóle ostatnio bardzo ją ciekawią a zwłaszcza przekładanie stron. Uważnie obserwuje ilustracje  zwłaszcza zwierząt. A kiedy mówimy jej jakie odgłosy wydają, śmieje się i widać, że jej się strasznie to podoba .

Nowością jest też to, że kiedy coś chce, wyciąga do tego rękę i mówi "da, da", co oznacza chyba daj.
A kiedy jej coś upadnie (najczęściej to coś zostaje specjalnie wyrzucone) patrzy na mnie, potem na tą rzecz i woła "ba", co ma chyba oznaczać bach.

Powoli zaczynamy się dogadywać :D



piątek, 14 września 2012

Ogród

Dzisiaj od rana świeciło pięknie słońce, temperatura podskoczyła trochę do góry, a po ostatnich deszczowych i pochmurnych dniach, była to miła odmiana. Spakowaliśmy najpotrzebniejsze rzeczy i udałyśmy się z Mają do dziadków posiedzieć trochę w ogrodzie. Jakiś czas temu zrobili oni miłą niespodziankę dla Mai i zainstalowali na dworze huśtawkę. Mała, gdy tylko ją zobaczyła, piszczała i wyciągała rączki, żeby jak najszybciej ją do niej wsadzić. Dziś, pod nieobecność brata, który był jeszcze w przedszkolu, mogła się wreszcie wybujać do woli. A później poćwiczyć raczkowanie na większym terenie i na trochę innym podłożu niż nasza domowa podłoga.








Oj, marzy mi się ostatnio własny ogród w którym moglibyśmy spędzać takie dni jak dzisiejszy. Może kiedyś...

czwartek, 13 września 2012

No i ruszyła...

Od wczoraj Maja wreszcie raczkuje! A już zaczynaliśmy wątpić, że ten moment kiedykolwiek nastąpi. Od tego momentu jeden pokój to dla niej za mało, skoro w innych (zwłaszcza u Kuby) są takie ciekawe rzeczy. Ciekawość Mai objęła również wszystkie szafki, buty w korytarzu, rower Kuby... Do tej pory mała przemieszczała się tylko niezdarnie na pupie i raczej nie oddalała się zbyt daleko. Dziś ledwo weszłam do łazienki, już słyszałam: 
-Mamo, uważaj,bo Maję masz pod drzwiami!

Popołudniu więc wszystkie szafki zostały zabezpieczone,  rower wyprowadzony do piwnicy a w przedpokoju wreszcie nastał porządek z butami - wszystkie zostały pochowane do szafki. A ja muszę się przyzwyczaić, że moja córka jest coraz bardziej mobilna i samodzielna i przez to  teraz  nawet na chwilę nie można spuścić z niej oka...

Na moje nieszczęście zbiegło się to z wyjazdem męża. Nie będzie go w domu jakieś dwa tygodnie, więc wszystko zostaje na mojej głowie i szczerze mówiąc jestem trochę przerażona tym faktem. Zwłaszcza, że nie mamy nikogo, kto mieszkałby blisko nas i skoczył po Kubę do przedszkola czy zrobił jakieś zakupy. A Maja ryczy jak tylko schodzę jej z zasięgu wzroku, więc podrzucenie jej komuś nie wchodzi w rachubę. Wmawiam sobie, że przecież tyle kobiet jest samych z dwójką dzieci i jakoś funkcjonują, więc i ja mogę. Może to tylko kwestia przyzwyczajenia... Modlę się tylko, aby samochód nie nawalił akurat pod nieobecność D, bo co jak co, ale w tych sprawach jestem zupełnie zielona...

poniedziałek, 10 września 2012

Post

Sezon kichania i smarkania uważam za otwarty!
Kuba zaczął w sobotę i dzisiaj dołączyła też Maja... Na szczęście pogoda zrobiła się troszeczkę lepsza, więc mamy nadzieję, że szybko rozstaniemy się z chusteczkami i nacieszymy jeszcze słońcem, rowerami i placem zabaw (huśtawką oczywiście) zanim rozpocznie się pora roku, którą najchętniej przespałabym...tak do Gwiazdki :)

Rodzeństwo... Aż miło popatrzeć...




I huśtawka (znowu!). Wciąż ulubione miejsce Mai:


czwartek, 6 września 2012

10!

Jak co miesiąc małe podsumowanie. A więc dziesięciomiesięczne Maja:
-siada sama,
-wstaje i stoi pewnie trzymając się tego, co akurat ma pod ręką, czasem jedną,
-nadal przemieszcza się tylko na pupie, nie raczkuje,
-chodzi trzymana za rączki,
-mówi tata i mama,
-rozumie proste słowa i polecenia typu chodź, 
-kojarzy, że kiedy zakłada czapkę, będzie iść na spacer, kiedy wkładamy ją do fotelika, będzie jechać samochodem itp.,
-próbuje wydłubać oczy wszystkim lalom i misiom, robi im "cacy cacy",
-uwielbia bawić się w akuku, czasem sama zasłania się jakimś przedmiotem ,bądź pieluchą i czeka aż powiemy "gdzie jest Maja?",
-uwielbia wyrzucać różne rzeczy z krzesełka do karmienia albo huśtawki, wystawia rękę i puszcza daną rzecz a później patrzy gdzie upadnie, czeka aż ktoś jej podniesie,
-gdy czegoś nie chce, woła "nienienie",
-szuka brata,taty, mamy, ulubionych zabawek, a ostatnio żyrandola, kiedy pytamy gdzie jest dana rzecz,
-najchętniej nie rozstawałaby się ze mną nawet na minutę,
-uparcie ściąga sobie czapkę na spacerach,
-kiwa się słysząc muzykę,
-uwielbia się przytulać do mnie i przytyka usta do mojego policzka jakby chciała dać mi buzi,
-ma dwa zęby,
-nadal kocha cycusia i niestety budzi się do niego przynajmniej raz w nocy,
-waży 8,400 i ma 71 cm.

Tu Maja pierwszy raz na karuzeli:








A do roczku coraz bliżej!


poniedziałek, 3 września 2012

Wrzesień!

No i poszedł Kuba do zerówki. Od dzisiejszego dnia jesteśmy większość czasu same z Mają. I jakoś tak pusto i cicho się zrobiło... Na spacer nie wiadomo gdzie pójść... W domu nie wiadomo co robić...
Kuba dumny i zadowolony. Wstał bez problemu rano i w przedszkolu biegiem poszedł na górę do swojej sali. Nie mógł się doczekać, kiedy zobaczy przyjaciół.
Wakacje minęły niewiarygodnie szybko. Tyle mieliśmy planów jak je spędzić i dopiero teraz zdałam sobie sprawę, że nie zrealizowaliśmy nawet połowy z nich...

Rano pojechałam zawieźć Kubę do przedszkola a Maja została z tatą. Kiedy wróciłam usłyszałam, że sama usiadła po raz pierwszy (tak ,do tej pory umiała wstać w łóżeczku, przy naszych nogach, stać długo i pewnie, ale usiąść nie). I żeby udowodnić mamie, że tata nie oszukuje, wieczorem pokazała tą sztukę jeszcze parę razy (podczas usypiania!).Z chodzeniem też radzi sobie coraz lepiej. Potrafi zrobić parę kroków trzymając się tylko za jedną rękę. Za to stoi już coraz pewniej. Nie raz przez chwilę zupełnie się niczego nie trzyma.
Ostatnio nie poznaję mojego dziecka. Wygląda to tak, jakby chciała nadrobić wszystkie zaległości w jeden miesiąc (albo  i tydzień).

Kolejną niespodziankę Maja zrobiła nam w nocy. Obudziła się koło 3. D. przyniósł ją do nas do łóżka i  położył między nami. Maja najpierw odwróciła się do niego, złapała go za koszulkę i powiedziała "tata" , później przekręciła się w moją stronę mówiąc "mama" po czym poszła spać! To są chyba najpiękniejsze chwile rodzicielstwa... Wynagradzają nawet pobudki o 3 w nocy!


W niedzielę zrobiliśmy Mai dzień z tatą. Jako, że od naszego pobytu w szpitalu nie daje się nikomu innemu wziąć na ręce oprócz mnie. Wcześniej mąż nosił ją na spółkę ze mną i dla Mai nie robiło to większej różnicy. Teraz płacze  wniebogłosy i od razu wyciąga ręce do mnie... Najgorzej jest kiedy jesteśmy u kogoś w gościach. Maja niby uśmiecha się do wszystkich, zaczepia innych, ale kiedy tylko ktoś jej dotknie, płacze. I nie chodzi mi wcale o to, żeby chętnie szła do obcych. Ale żeby chociaż D. mógł mnie czasem trochę odciążyć i bez problemu zostać z nią na jakiś czas sam. Mała nawet nakarmić się nie daje nikomu innemu...
Mam nadzieję, że to tylko taki etap i szybko minie :/



Na razie korzystamy  z może już ostatnich ciepłych i słonecznych dni i staramy się je spędzić możliwie jak najczęściej na świeżym powietrzu. Oj gdyby tylko się dało złapać zapas słońca i ciepła na całą długą zimę...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...