czwartek, 12 kwietnia 2012

Po świętach

Wracamy po świętach. A działo się u nas trochę, oj działo. Zaczęło się od tego, że Maja w sobotę obudziła się z  zapaleniem spojówki. Więc zamiast rano lecieć do kościoła, mieliśmy wycieczkę do przychodni... Zapalenie oczywiście złapała od Kuby, który parę dni wcześniej przyniósł je z przedszkola. 
Dalej już było lepiej... Było malowanie jajek, święcenie potraw w kościele, barszcz biały na obiad... No i pieczenie babeczek...
A w kościele, kiedy czekaliśmy  na księdza przy stołach, Kuba:
- Mamo, ale po tym wszystkim będę mógł sobie kupić balona?
No i oczywiście watę cukrową...

W pierwszy dzień świąt mieliśmy maraton po rodzinie. Maja o dziwo dzielnie znosiła podróże. Najpierw śniadanie u mojej mamy, później obiad u jednych dziadków i kolacja u drugich. Drugi dzień świąt był spokojniejszy. Cały spędzony u rodziców D. jako, ze mieszkają poza Łodzią. 
I tak szczerze mówiąc już nie mogłam doczekać się końca świąt i powrotu do normalnego rytmu dnia...
D. dopiero dzisiaj poszedł do pracy a Maja dopiero dzisiaj wróciła do swoich pór karmienia i spania.

Nową umiejętnością Mai jest plucie i robienie baniek ze śliny. Robi to z wielkim zapałem a towarzyszy temu wiele nowych dźwięków typu abziu,  adzi itk.No i hektolitry śliny dokoła..
 Ostatnio patrząc na D. powiedziała parę razy dadi, dadi. Więc D. orzekł, że Maja mówi po angielsku. ;-)))

A marchewkę wsuwa aż miło. Jak jest bardzo głodna, aż krzyczy żeby się nie ociągać i szybciej wkładać łyżkę do buzi... Także eksperymentujemy dalej z ziemniakami, jabłkami...








piątek, 6 kwietnia 2012

5!

Nasza Maja jest już z nami całe 5 miesięcy!
Nowe umiejętności to przede wszystkim unoszenie na brzuchu na wyprostowanych rękach, głośny śmiech, dużo nowych zgłosek typu ajbziu, gigu, hoj itp, piszczenie z radości, ale i też jest to metoda na zwrócenie na siebie uwagi (a głosik to ona ma niezły, oj ma ...), chwytanie się za łydki, do  stóp coraz bliżej! robienie mostka najczęściej z radości.
Maja zaczyna być coraz bardziej rozumna i spostrzegawcza,  no i coraz bardziej ciekawa świata zwłaszcza podczas spacerów. Zaczyna żywo interesować się swoimi zabawkami a nawet ma  kilka ulubionych rzeczy. Króluje tu wieża z kolorowych kółeczek. Woli leżeć na brzuchu niż na plecach.
Ostatnio jest też bardzo towarzyska. A nawet trochę za bardzo, ponieważ jeśli tylko nie ma nikogo w zasięgu wzroku, zaczyna wołać a jeśli nikt się nie pojawi, płakać. A, że śpi coraz krócej, zrobienie cokolwiek w domu graniczy z cudem. 
Ale dzięki temu część porządków świątecznych mogłam zwalić na D. ;p
W dalszym ciągu zębów brak i chyba nic się nie szykuje w najbliższym czasie.
I przewrotów na brzuszek i odwrotnie (oprócz tych kilku przypadkowych) też brak. Ale jeśli pójdzie w ślady brata, to jeszcze trochę, Kuba zaczął się przekręcać jak już dobrze siedział,miał ok 7 miesięcy.
A co najważniejsze uśmiech nie schodzi jej z ust i mam nadzieję, że taka już zostanie :-)))

No i chciałabym, żeby aż tak szybko nie rosła...
Chociaż wiem, że to niemożliwe :/


poniedziałek, 2 kwietnia 2012

O tym jak Maja marchewkę smakowała...

Na razie tylko parę łyżeczek. Myślałam, że będzie gorzej a na pewno brudniej...dokoła. A tu miła niespodzianka, ściany czyste, podłoga czysta, no i krzesełko do karmienia też... Nawet śliniak za bardzo nie ucierpiał.
Obyło się bez większego oporu, nawet język współpracował, ale dużego entuzjazmu  nie było...




Pierwszy etap dokarmiania mamy za sobą :-)))

A tutaj Maja całuje misia

Najpierw głębokie spojrzenie w oczy...

wreszcie   można przejść do rzeczy...




Mamo, nie podglądaj!



I auto podnieść też potrafi... Jak to przystało na prawie pięciomiesięczne dziecko...;p


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...